Warto zaufać swojemu, dobremu astrologowi, ponieważ jego cenne uwagi i rady mogą być wartościowym wkładem w życie każdego z nas.
Nie od dziś astrologia jest praktykowana i nie od dziś są dowody jej mocy, zatem warto przekonać się osobiście, co każdemu z nas zsyła los, jakie możliwości i wyzwania stawia przed nami.
Spotkałam w życiu wielu sceptyków, wiele dyskutowałam na temat działania astrologii i wiem, że nie każdego warto przekonywać o tym, że astrologia działa i jest słuszną drogą poszukiwań, dojrzewania i rozwoju.
Zanim stawisz czoła sceptykom i krytykom astrologii, przeczytaj ten artykuł:
Fragment z wykładu Wesołowskiego
Kiedy interpretujemy już jakiś konkretny horoskop zaczynamy zawsze od położenia władcy Ascendentu. Jest to pierwszy punkt, na który trzeba zwrócić uwagę. Dokonujemy tzw. szybkiej analizy i dopiero potem zabieramy się do pełniejszej. Najpierw trzeba się zorientować z kim mamy do czynienia, jaki jest poziom tego człowieka, czy będziemy mieli z nim kontakt, czy w ogóle należy podjąć się tej analizy. Są ludzie, którym nie należy robić horoskopu. Pierwszą taką sygnifikacją jest Saturn w rogu horoskopu; a zwłaszcza w domu 7. Przy takim położeniu można mieć silne podejrzenia, że ów człowiek nie będzie wierzył temu, co mówi astrolog. Może nawet w pierwszej chwili i uwierzy ale po miesiącu narobi strasznych plotek. Takie położenie Saturna świadczy o braku ufności do świata zewnętrznego. Człowiek nie jest szczery i otwarty i trzeba go długo przekonywać. Jego kontakt ze światem i ludźmi jest saturnowy, marudny. Ale ponieważ nie wnioskuje się z jednej cechy, trzeba teraz popatrzeć na Saturna w znaku. Jeżeli będzie to Saturn w Wadze to człowiek staje się rozsądniejszy i towarzyski. Ale jak jest Saturn w Baranie, to wtedy staje się wściekły i agresywny. Teraz popatrzmy gdzie jest Mars. Znajduje się on powiedzmy w 8 domu. Czyli tchórz! Jeżeli cokolwiek mu powiemy, to on zaraz wpadnie w panikę i będzie się trząsł, a jeszcze przyjdzie do nas jego matka i zrobi awanturę, dlaczego go straszymy. A jeżeli Mars (dyspozytor Saturna) znajdzie się w 5 domu, no to po rozmowie z astrologiem ten człowiek pójdzie na wódkę i też coś nabredzi, zacznie rozrabiać. A jeżeli Mars w 3 domu - to on nam zrobi awanturę i jeszcze napisze donos. Gdyż wówczas jest to mściwy człowiek. Jeżeli natomiast Mars będzie w l domu, to jak mu powiemy prawdę, to on nas pobije. Dzieje się tak dlatego, że koneksja Mars-Saturn warunkuje stopień wydalania agresji. Frustracja pobudza najprostszy mechanizm obronny - agresję. A naszym zadaniem jest zrozumieć, jak się ta agresja wyładowuje. Każdy kontakt międzyludzki może wywołać agresję, a zwłaszcza prawda powiedziana człowiekowi w oczy. I jeżeli się tego nie zrozumie, zawsze się będzie miało kłopoty z ludźmi.
Saturn niekoniecznie musi znajdywać się w rogu horoskopu, żeby wywoływać agresję. Wystarczy, ze jest władcą rogu horoskopu. Każdy róg horoskopu to jest główne wyładowanie w świat zewnętrzny. Domy schowane nie wywołują tak silnego wydzielania energii psychicznej. Jest to już bardziej wewnętrzne. Natomiast szczególnie silnie działają tzw. rogi czyli l, 4, 7, 10 dom. Najaktywniej działa dom 7 i dlatego Saturn w 7 domu jest szczególnie groźny.
Ale jeżeli w 7 domu będzie Koziorożec, a Saturn ma jakieś koneksje z Marsem i domem 3 lub Merkurym to też nam może ten człowiek narozrabiać. Najczęściej - przy słabszych układach - umówi się i nie przyjdzie, zmieni zdanie, wycofa się. Ale przy silnych - będzie się mścił, będzie szukał zwolenników, zwoływał zebrania, wiece. Bo to jest już wróg astrologii.
Ludzie mający bardzo zły układ Merkurego i Urana (kwadraturę lub opozycję) niezwykle trudno pojmują astrologię. Ich umysł nadaje się raczej do astronomii niż astrologii. Dlatego, że Merkury to intelekt, a Uran to kanał z podświadomością i następuje konflikt tych dwóch cech. To nie jest twórczy umysł, a do astrologii potrzebny jest twórczy.